Wszyscy uczniowie mają stawić się na Auli i kolejno przedstawiać swoje Iluzje. Nudy. To znaczy większość coś tam zabawnego zrobiła, ale ileż można? Połowa powtarzała się w najdrobniejszych szczegółach.
Dyrektor postanowił zacząć od najmłodszych klas, a dopiero na końcu nas. Nudził się. Widziałem. Parę osób rzeczywiście zrobiło coś zaskakującego i wybijającego się spośród reszty, ale zdaje się, że Dyr i tak już coś podobnego widział. No cóż. On jest troszkę stary. (tylko troszkę)
Z ulgą zauważyłem że nikt nie wpadł na pomysł zbliżony do naszych. To może wypalić tylko raz. Czekaliśmy większą część dnia. Sala stopniowo się wyludniała. Dzisiaj oprócz testu nie ma żadnych zajęć. Wszyscy po skończonych zajęciach rozchodzili się.
Cały dzień przesiedziałem z Rantią i moją klasą. Wszyscy się denerwowali. Powszechnie było wiadomo że Dyr nie ma poczucia humoru.
Eh...
Wreszcie nadeszła moja kolej. Ja też się stresowałem, nie powiem. Jeśli coś pójdzie nie tak to....
Wyszedłem na scenę. Tak. Na scenę. Dyr sobie wymyślił, że test będzie na scenie przed całą szkołą. Dziękuję bardzo!
Stałem przed całą szkołą i nie potrafiłem sobie przypomnieć co ja właściwie miałem zrobić.
Trema mnie zjadła i koniec.
Wtedy spojrzałem na Neda. Uśmiechał się do mnie. Przesłał mi w myślach wiadomość że "to jest jego genialny pomysł i nawet ja nie jestem w stanie go zepsuć". Pomogło. Zacząłem zaklęcie.
Śpiewałem, a mój głos niósł się echem po auli. Po paru chwilach już wszyscy zorientowali się że coś jest nie tak. Iluzje w ten sposób nie działają. I iluzji nie wywołuje się w demonicznym języku.... Ups.
Na środku auli pod sufitem uformował się ognisty pentagram. Portal. Uczniowie panikowali. Z jakiegoś powodu nie mogłem przestać śpiewać. Pozwoliłem, by w moich oczach pojawiło się przerażenie.
Demon pojawił się nagle i bez ostrzeżenia. Był straszny. Pod wpływem jego mocy budynek zadrżał, a uczniowie... No wyobraźcie sobie co mogło się stać kiedy demon nagle pojawił się w szkole...
Panika i ogólny chaos. Wszędzie latały kule ognia. Drzwi i okna były zatrzaśnięte. Kilku uczniów przypomniało sobie, że są magami i próbowało walczyć z Demonem...
I tu UWAGA! żadna magia na niego nie działała. Jak miło.
Patrzyłem po sali. Uczniowie byli spanikowani. Dobrze, że to tylko 4 i 5 klasa, bo dzieciaki mogłyby umrzeć ze strachu. Rantia stała z tyłu. Nie ruszała się. Wpatrywała się w demona w skupieniu, a potem zerknęła na mnie. Zrozumiała. Pokręciła głową w wyrazie potępienia. Nie wybaczą mi tego. Przegiąłem.
Ned stał w środku centrum chaosu z kielichem wina w ręce i zdaje się, że tłumaczył właśnie Luosowi, dlaczego to jest zabawna sytuacja. Uchwycił moje spojrzenie i wyszczerzył zęby.
Dyro nie poruszył się od momentu gdy zacząłem śpiewać. Jego oczu nie mogły zmylić iluzje. Ale tym razem pod maską chłodu i obojętności błąkał się uśmiech. Może rzeczywiście było warto.
-Nimento. - wypowiedziałem, a słowo przebrzmiało przez całą aulę uciszając wszystkich i rozwiewając iluzję.
Spojrzenia uczniów. Bezcenne. Rozglądali się w zdumieniu po auli przez dłuższą chwilę. A kiedy do nich dotarło co zrobiłem... Chyba wystarczy że wspomnę, że połowa szkoły zamierzała mnie zabić. A reszty tam wtedy nie było.
Pewnie by się na mnie rzucili. Gdyby nie zaistniało zjawisko tak zadziwiające, że wszyscy bez wyjątku uznali, że jednak było warto.
Otóż Dyro śmiał się. Śmiał się głośno i radośnie. Nikt w szkole nigdy nie słyszał, by Dyro się śmiał. Więc uznano to wydarzenie za święto narodowe itd. itp.
Ale nim minęło pół minuty Dyr się opamiętał i spojrzał na mnie zagniewany:
-No, no no.... Panie Wyvern... Nie sądzi pan, że się trochę zapędził, co? Praca była nie na temat....
BLA BLA BLA
Oczywiście musiał ponarzekać.
Zszedłem ze sceny. Przeszedłem obok Ranti. Obiecaliśmy sobie, że spotkamy się jutro. Ona już swój test wykonała.
Podszedłem do Neda. Tłumaczył właśnie Luosowi i braciom Dragonfire, co się dokładnie stało. Oczywiście przypisał wszystkie zasługi sobie.
-Cześć. - podszedłem do nich niepewnie. Ciągle mają prawo się na mnie obrażać.
-Hej skarbie! Nieźle ci poszło. Może dostaniesz 4. - powiedział Ned sadzając mnie sobie na kolanach i całując mocno w usta. Nasz związek miał być tajemnicą!
Więc jak widać Dragonfire zostali uznani za przyjaciół. Chociaż wątpię by im się to podobało. Trudno. Ze Starkiem tak właśnie jest. Za to go kocham.
Ludzie uspokoili się. Nie jestem pewny czy inne rasy też, ale na razie mogę czuć się bezpieczny. jakby coś to Ned mnie obroni.
No dobra, ludzie, elfy, wampiry i wilkołaki! I cała reszta też!
Ja nie wiem, czy się wyrobię w terminie, a nikogo innego termin jakoś nie obchodzi, więc zarządzam, że OSTATECZNIE OSTATECZNY TERMIN to koniec września. Prace oddane później będą oceniane od 4 w dół.
Bez dyskusji.
Dyrektor Shadow
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz