piątek, 24 października 2014

Nam tylko jedno w głowie...

Szłam powoli za Lokim. W sumie wykonałam swoje zadanie i mogę wrócić, ale... No właśnie "ale". Ale co?
~Nie chcesz zostawiać Lokiego.
~Taaaa... więc co robimy?
~W sumie, Lys chyba jakoś przeżyje nasze zniknięcie...
~A co z Oskarem?
~Nie pomagasz... Oskar ma Neda...
~Część Oskara ma Neda, a część ma nas...
~Słuchaj, najpierw robisz mi wyrzuty, że jestem z Oskarem, później sama wybierasz Lokiego...a następnie bronisz Oskara? Do czego ty w ogóle zmierzasz?
~Tylko się z tobą drażnię.
~Bardzo zabawne! Możliwe, że Oskar o nas zapomni.
~Ta, a ja zyskam oddzielne ciało...
~Naprawdę zabawne!
Uwielbiam kłótnie z samą sobą...
Doszliśmy do jakieś wielkiej góry lodowej.
-Chciałeś pokazać mi wielką zmrożoną górę?-zapytałam Lokiego. Spojrzał na mnie rozbawiony.
-Przestań postrzegać ten wymiar jak bryłę lodu! Chcę ci pokazać to co jest ZA tą twoją "zamrożoną górą".
-Hmmm... Zdajesz sobie sprawę z tego, że jest tu dość stromo?
-Tak...
-Więc jak masz zamiar wejść na szczyt?-zapytałam kładąc głowę na jego ramieniu.
Spojrzał na mnie i odgarniając niesforny kosmyk włosów z mojej twarzy, powiedział:
-Dlaczego wątpisz w moje umiejętności,hmmm?
-Nie wątpię.
-Polemizowałbym, ale jak uważasz.-gdy tylko to powiedział wziął mnie na ręce i zanim się spostrzegłam, staliśmy już na samym szczycie góry.
Delikatnie odstawił mnie na zmrożoną ziemię i gestem zachęcił do obejrzenia widoku.
Rzeczywiście jest tutaj całkiem ładnie... No dobra, jest bajecznie.
Zaraz u zbocza góry rozpoczynał się olbrzymi świerkowy las. Trochę dalej widać było wielkie pokryte lodem jezioro. A za jeziorem znajdowała się dość spora -jak na tutejsze warunki- wioska, a nad nią na pagórku stał wielki majestatyczny zamek pokryty szronem.
Odwróciłam się do Lokiego, patrzył z zachwytem na krajobraz. W końcu jego wzrok spoczął na zamku, od razu zauważyłam, że chciałby mieć go na wyłączność.
-Nie przejmuj się, jeszcze kiedyś będzie twój...- powiedziałam wtulając się w niego.
Spojrzał na mnie zaskoczony, ale o nic nie zapytał.
Doskonale wiedział, że nie wspominał mi o tym ani słowem, nie powiedział nic, o swoim pragnieniu władzy.
A jednak wiedziałam. Podejrzewałam to od początku, chociaż o nic na ten temat nie zapytałam. To przecież logiczne- może stąd odejść, ale pomimo to dalej na coś tu czeka. Na co innego można czekać w krainie skutej lodem jak nie na okazję do objęcia tronu? Poza tym, władza od zawsze kręciła boga kłamstw...
Słońce schowało się już za horyzontem, a my dalej przyglądaliśmy się wiosce. Robiło się coraz chłodniej, w końcu zaczęłam drżeć z zimna. Loki zauważył to od razu.
-Przepraszam, zamyśliłem się... Co powiesz na gorącą kąpiel?-zapytał tajemniczo się uśmiechając.
-Brzmi całkiem nieźle...-odparłam.- Tylko powiedz mi, gdzie ty tu znajdziesz gorącą wodę?
-Chyba nie myślisz, że zawsze sypiam w jaskiniach?- zapytał i przeteleportował nas do wielkiej luksusowej łazienki.
-No nieźle...- powiedziałam rozglądając się po pomieszczeniu.
-Pozwól, że na chwilę zostawię cię samą...-powiedział znikając za pięknie zdobionymi drzwiami.
Skorzystałam z nieobecności domownika i przyjrzałam się wszystkiemu dokładnie, w między czasie zdejmując kolejne części swojego ubioru.
Na środku łazienki stała duża wanna, która z pewnością pomieściłaby pięć osób, jeśli nie z sześć.
Obok niej na jasnej dębowej podłodze leżał biały mięciutki dywanik. W rogu łazienki stał duży nowoczesny prysznic, obok którego ustawione było piękne lustro. Kilka metrów dalej odgrodzona parawanem od reszty pomieszczenia stała ubikacja, pod którą również znajdował się biały dywanik.
Naprzeciwko drzwi stała komoda z białym ręcznikami i różnego rodzaju szamponami.
Całe pomieszczenie ozdobione było pięknymi śnieżno-białymi różami.
-Ciekawe czy sam to wszystko urządzał...-mruknęłam do siebie.
Niepewnie odkręciłam kurek z ciepłą wodą, zatkałam korek i dolałam jakiegoś różowego płynu.
Łazienka z wyposażeniem na medal, nie ma co!
Powolutku wsunęłam się do gorącej wody.
Uwierzcie mi, że po kilku dniach ciągłego marznięcia, taka kąpiel jest jak spełnienie marzeń!
Postanowiłam umyć włosy, pochyliłam się aby spłukać z nich pianę gdy poczułam, że ktoś wchodzi do wody. Podniosłam głowę i zobaczyłam nikogo innego jak boga kłamstw z dwoma kieliszkami wina w ręce. Uśmiechnął się zalotnie i oparł o przeciwległą ścianę wanny. Przewróciłam z rozbawieniem oczami i przybliżyłam się do Lokiego. Odebrałam swój kieliszek i położyłam głowę na jego ramieniu. Siedzieliśmy chwilę w ciszy do czasu aż bóg kłamstw opróżnił swój kieliszek.
-Tak właściwie, dlaczego dalej tu jesteś? Przecież już zabiłaś tego gościa...- zapytał zamyślony.
Oparłam rękę na jego klatce piersiowej i spojrzałam mu w oczy.
-A po co mam wracać skoro ty jesteś tutaj?
-Ale...-położyłam mu palec na ustach.
-Ciiiii... to nieważne...- odparłam i cmoknąwszy go w usta przesunęłam się na drugi koniec wanny, dając mu tym samym do zrozumienia, że jeśli czegoś ode mnie chce to najpierw musi mnie złapać. Loki podjął inicjatywę i spróbował mnie schwytać tym samym lądując w wodzie...
***
Stałam obok boga kłamstw. Przyglądałam się temu co wyprawiał przy kuchence. Widać, że nie ma zbyt wielu atrakcji.... przygotował kolację w niecałe siedem minut! Siedem minut! I to jeszcze nie byle jaką kolację- zrobił kurczaka curry!
W s-i-e-d-e-m m-i-n-u-t!!!
Znakomity kucharz, kłamca, kochanek... Ciekawe w czym jeszcze jest dobry?...
Po wspólnym zjedzeniu kolacji Loki wyszedł się przebrać, zostawiając mnie samą w kuchni. Hmmmm... myślicie, że się obrazi jeśli sama znajdę sypialnię? Pewnie nie. Uśmiechnęłam się sama do siebie i przeszłam przez pierwsze lepsze drzwi. Moim oczom ukazały się stosy książek, papierów, karteczek, listów itp.
-Chyba nie trafiłam...-mruknęłam sama do siebie i przeszłam przez kolejne drzwi, znajdujące się na lewo od jakiegoś biurka.

Tym razem weszłam do dość małego pomieszczenia z miotłami... (Ja i moje szczęście xD)
Wróciłam do kuchni i przeszłam przez drzwi naprzeciwko lodówki- salon.
Kolejne drzwi- biuro (?).
I następne- inna łazienka.
Drzwi nr.5 bodajże- przedpokój.
Drzwi w przedpokoju zaraz obok okna- trafiłam! Sypialnia z wielkim hebanowym łożem przykrytym zieloną narzutą.
Obok łóżka stał regał z książkami.
Stanęłam naprzeciwko niego i za pomocą czarów zmieniłam ubranie na trochę bardziej odpowiednie. (If you know what I mean...) Położyłam się na łóżku z pierwszą lepszą książką i czekałam na boga kłamstw.
Niestety nie dał mi nawet przeczytać wstępu pojawiając się zaraz obok mnie.
-Szybko zmieniasz ubrania...
Rzuciłam mu urywkowe spojrzenie i ''wróciłam'' do lektury, jednak Loki nie dał przeczytać mi ani zdania więcej sprawiając, że książka zaczęła lewitować.
-Zabawne wiesz!-powiedziałam gdy spróbowałam ją złapać.
Skacząc na łóżku z kimś obok naprawdę nie jest bezpiecznie. Przekonałam się o tym gdy potknęłam się o Lokiego tym samym na niego spadając. Zaśmiał się i przytulił mnie do siebie nie pozwalając ponownie wstać.
-Nie wolałabyś robić coś innego niż skakanie po łóżku?-popatrzył mi w oczy z figlarnym uśmieszkiem.
W odpowiedzi przejechałam ręką po jego półnagim ciele i mruknęłam zachęcająco składając na jego ustach namiętny pocałunek...
Rantia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz