czwartek, 16 października 2014

Zapomnieć o przeszłości

William i Izabella czekali w moim gabinecie, kiedy wróciłem z Auli po sprawdzianie. Tak, po tym sprawdzianie z Hipu, który poszedł wam tak koszmarnie, że musiałem prosić Killera, żeby powystawiał oceny...
William jest równie wysoki jak ja, ale ma o wiele szersze ramiona i nosi tak ciasne ubrania, że widać mu wszystkie mięśnie. Ma jasne włosy, błękitne oczy i zawsze głupkowaty wyraz twarzy... Ot, typowy dryblas. Ale wbrew pozorom jest dość inteligentny. Przynajmniej bardziej od większości naszych uczniów... i nie tylko uczniów.
A Izabella... Iza i Bella są do siebie podobne jak dwie krople wody, albo raczej jak dwa płomyki... Mają włosy koloru ognia, jasną skórę, brązowe oczy, identycznie delikatne rysy twarzy, te same pomarańczowe piegi, identyczne smukłe sylwetki, a nawet ubierają się identycznie, na czerwono-czarno. Jedna z nich nosi suknię do ziemi, oczywiście z głębokim dekoltem, a druga ciasno opiętą bluzeczkę na ramiączkach i czarne rurki. Ale jak sądzę co drugi dzień się zmieniają, żeby nikt ich nie rozróżnił...
-Cześć. Miło, że wpadliście...
-Oliw, skarbie! Od wieków się nie widzieliśmy! Jak mielibyśmy nie przyjść?!?
Dziewczyny podeszły do mnie i pocałowały mnie na przywitanie w policzki. Uścisnęliśmy sobie z Wiliamem dłonie i usiedliśmy w gabinecie.
-Więc, po co nas wezwałeś? - zaczęła Izabella (jedna z)
-Nie mogę tak po prostu chcieć spotkać starych przyjaciół? - spytałem w odpowiedzi.
-Możesz. Ale ty tak nie robisz. Zapraszałyśmy cię na imprezę 500 000 razy, ale ty i tak nie miałeś czasu... Co się stało, że nagle nas potrzebujesz?
-Izi... Ja naprawdę..... - rzuciła mi tak wymowne spojrzenie, że się poddałem. Miała rację. Odzywam się tylko kiedy czegoś od nich chcę. Nagle miałem wyrzuty sumienia.
-Przepraszam. Spróbuję to zmienić... Po prostu... Znacie mnie...
-Tak, Oliw. Znamy. Więc przestań ględzić i gadaj co się dzieje. - wtrącił Will.
-Właściwie to nie wiem... - zacząłem, ale oczywiście bliźniaczki natychmiast mi przerwały.
-Ty czegoś nie wiesz?!?
-Tak. Wyobraźcie sobie, że ja także czasami mogę czegoś nie wiedzieć.
-A więc potrzebujesz naszej pomocy, ale nie wiesz w czym??? Brzmi jak bardzo proste zadanie...
-Will, daj spokój... Po prostu mam przeczucie.... Coś się dzieje, ale nie jestem w stanie odnaleźć przyczyny... Parę razy wydawało mi się, że czuję JEGO aurę... Próbowałem skontaktować się ze Świetlistym, ale...
-Wiem. On nie ma czasu... Byłam raz u niego i może raz go widziałam przez pół minuty... W ciągu miesiąca!
Rozmawialiśmy dość długo, a potem moi przyjaciele postanowili iść do swoich pokoi...
No co?!? W piwnicy jest mnóstwo komnat, które zmieniłem sobie na pokoje gościnne... Nie wnikajcie.
Było sporo po północy, żeby nie powiedzieć przed świtem. Zamierzałem się położyć.
Właśnie wtedy przyszła Aina... Poznałem ją natychmiast. Narzeczona Cienia. Morderczyni... Ostatnio przezwaliśmy ją Czarną Wdową...
No cóż... Ustaliliśmy że każdemu damy szansę zacząć od nowa, a ją wyjątkowo chcę mieć na oku...
Skoro chce chodzić do Akademii...
Ale  ja już się postaram żeby pożałowała wszystkiego...
Wyszła równie nagle jak się pojawiła...
Nie minęło pięć minut i w drzwiach pojawił się Killer.
-Cześć! Nie uwierzysz jak jestem dzisiaj rozchwytywany. Nie miałem jeszcze okazji zmrużyć oka! Masz coś ważnego?
-Niestety tak. Wieczorem powinieneś iść że mną Sam-Wiesz-Gdzie... Powinieneś to zobaczyć.
-Co się stało?
-Odzyskałem pamięć. Ktoś że starych znajomych mnie właśnie odwiedził i zdjął klątwę... Mówił że planują wznowienie wojny... Muszę tam iść, ale wolałbym żebyś był ze mną...
-Dobrze.... Muszę poinformować Świetlistego...
-Musisz. Zrób to natychmiast. Powiedz że Mike próbuje przekonać Lokiego i Imperisa do wspólnego buntu. Tym razem może mu się to udać...
Nie zachowywał się jak on.... A raczej naprawdę zachowywał się jak on. Zero uśmiechu. Zero żartów. Tylko poważne fakty. Naprawdę odzyskał pamięć a ja nie wiedziałem co o tym myśleć...
- Rozumiem. Zrobię tak... Ferris... Jak ty się czujesz?
- Inaczej. Wiem że się zmieniłem. Stoję po twojej stronie.... Nie wiem jak by było gdybyś mi nie powiedział kim jestem ale teraz stoję po twojej stronie...
-Wierzę ci. Więc wysyłam tę wiadomość i idę spać. Całe szczęście że jest sobota!
-Oliw... Czy ty kiedyś miałeś tak że masz ochotę olać to wszystko... złamać zasady... zostawić obowiązki i wrócić tam?
Zawsze. Od bardzo dawna... Może po tej wojnie wrócimy...
Wyszedł a ja po kilku chwilach zasnąłem dręczony koszmarami...


Wieczorem spotkaliśmy się pod Akademią. Żeby się dostać na miejsce musieliśmy się teleportować na maleńką wysepkę nie zaznaczoną na mapach. Potem zakradliśmy się do obozowiska. Była ich około setka ze wszystkich ras ale przeważały oczywiście demony... Po środku obozu stał ogromny, czarny namiot przywódcy.
- Myślisz że ona się zjawi? Zapisała się właśnie do Akademii...
- Wątpię.To impreza tylko dla zaproszonych... Są tu wszyscy, którzy naprawdę się liczą dla sprawy. Wątpię żebyś kogoś znał.
To kto w końcu jest szefem?!?
I w tym momencie go zobaczyłem. Stał w cieniu namiotu i wpatrywał się prosto w nas.
- Wreszcie Ferris! Już myślałem że się rozmyśliłeś... - zawołał Christopher, a Killer wstał, skłonił mu się i przyłożył mi sztylet do gardła.
- Wybacz przyjacielu.... Niedługo zrozumiesz... Mam nadzieję.
Natychmiast otoczyło nas kilkunastu żołnierzy.
- Witam panie Dyrektorze! Jak to miło że raczył nas pan odwiedzić!
-Jakim cudem?!? Przecież zginąłeś!!! Widziałem....
- Oczywiście! - wykrzyknął radośnie - ale obawiam się że nie widziałeś twarzy mojego brata... No?!? Co powiesz? Twój wspaniały książę z premedytacją wskrzesił najstraszniejszego demona wszystkich wymiarów!
-Nie! Nie wierzę! On nie...
-Nie?!? A widziałeś go może od dnia mojej śmierci?!? Rozmawiał z tobą??? Co?!? Myślisz że gdzie jest?!? Hmm?!? Naprawdę sądzisz że on siedzi od 16 lat w Przeklętym Wymiarze?!? Nie! On jest w domu! Wrócił tam i jak sądzę nawet się z wami nie pożegnał... A może się mylę? Może pokazał wam Bramy?
Nagle cała energia mnie opuściła. Przestałem walczyć... Nie wiedziałem, czy mam o co...
- Nie. Masz rację... Czego chcesz?
-Właściwie ja chciałem tylko tego, co już zrobiłeś... To Killer się uparł żeby cię zabrać z nami.
-Dokąd?
-Jak to dokąd?!? Do domu! Wrócimy do Pirokenii! - Killer odezwał się po raz pierwszy. A ja... Nie wiedziałem co o tym myśleć. Tego właśnie chciałem. O tym marzyłem... Ale Ro był moim przyjacielem...
~Więc czemu mnie zostawił?!? Czemu nie zabrał do domu???~

Wszystkie moje wątpliwości ( których nie było wiele) zniknęły gdy pojawili się Izabella i William...
Byli ostatnimi których się tu spodziewałem, a oni mnie też się nie spodziewali...
Na początku mnie nie widzieli. Dziewczyny ucałowały Chrisa a William ukląkł przed nim.
-Wszystko gotowe, panie... Olivier! Co ty... co chcesz mu zrobić?!?
-Nic. - Demon machnął znudzony ręką. - Puśćcie go. Killer! Ponosisz za niego odpowiedzialność! Nie opuści obozu, póki nie złoży przysięgi.
-Tak, jest. - strażnicy się rozeszli a Killer zaprowadził mnie do niewielkiego namiotu.
-Oliw... Przepraszam. Musiałem... Przyszedł do mnie wieczorem i zapytał czy pragnę odzyskać pamięć...
-Rozpoznałeś go???
-Nie. On jest teraz opętańcem. Nie wiem jak Ro go przywołał, ale jest uwięziony w ciele tego chłopaka... krwawego maga...
-Zabił go?
-Wątpię. On zmienił się jeszcze bardziej ode mnie...
-Naprawdę sądzisz, że to aż tak dużo? - spytałem nagle gniewnie.
-Nie zamierzam stawać po jego stronie! Mamy umowę. Ja załatwiam, że wyślesz fałszywą wiadomość do Ro, on zapewnia nam obu powrót do domu i neutralność.... W każdym razie, nie wiedziałem kim jest i się zgodziłem... Mam żonę. nie widziałem jej od 50 lat... 50! Muszę wrócić... A wiem, że ty o tym marzysz jeszcze bardziej ode mnie...
-Eh... W porządku... Chyba cię rozumiem... Ale ja nic mu przysięgać nie będę!
-Będziesz. - odpowiedział spokojnie. - On zawsze dostaje to czego chce. Ale ja cię poganiać nie będę... Myślę, że musisz to przemyśleć... Mogę liczyć na to, że nigdzie nie uciekniesz, jeśli zostawię cię samego? To może mnie kosztować głowę...
-Tak, możesz... Ale mi się to wszystko nie podoba...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz